Karlskrona 2013

Data 2013-09-23
Dystans 32.2 km20 mi
Czas 6h:41m
Zdjęcia 47

Mapa Eksploruj

Zdjęcia

Wykres (Kółko myszy powiększa)

Historia

Rowerowy Potop, edycja jesienna 2013, turnus pierwszy, trasa niebieska :)

W niedzielę wieczorem wyjazd promem z Gdyni, cały poniedziałek na rowerze w Karlskronie i okolicach, wieczorem z powrót.

W cenie przewodnik, ale grupa nam się urwała po skansenie Wamoparken. Dogoniliśmy ich na punkcie widokowym, ale akurat z niego odjeżdżali, więc dalej zwiedzanie było na własną rękę. Nic to, trudno się tam zgubić, a nie musimy nigdzie się spieszyć.

Karlskrona to bardzo ładne miasteczko, w sam raz na jednodniowe zwiedzanie rowerem. Dojazd z promu do miasta to około 10 km, a samo miasto jest położone na wyspie, którą na dobrą sprawę można złazić całą na piechotę. Samochód na tak małe odległości jest niepotrzebny, chyba że trzeba rozwieźć towar po sklepach.

Mnóstwo osób porusza się na rowerach. Pod sklepami, urzędami, wszędzie mnóstwo zaparkowanych rowerów. Kultura jazdy kierowców zupełnie inna niż w Polsce. Wystarczy zbliżyć się do przejścia, a zatrzymują się i przepuszczają. W ścisłym centrum po całej drodze łażą piesi, jeżdżą rowery i samochody i jakoś wszyscy się tam mieszczą. Wystarczą dwie zasady - nie szalej na drodze i uważaj na innych.

Wszystkie napotkane toalety bezpłatne, czyste, z ciepłą wodą i ręcznikami, o papierze nie wspominając. Brak podziału na męskie i damskie, wszędzie są kabiny.

Jedzenie najczęściej w formie szwedzkiego stołu. Kupuje się lunch za 45 zł (to raczej niska cena...) i samodzielnie nakłada do woli. U nas też tak kiedyś próbowali, efekty można zobaczyć wpisując w google "chytra baba z radomia".

Teraz wycieczka.

Najpierw skansen. Przy bramie kilka starych domków, niby nic takiego. Dopiero jak się wejdzie głębiej to widać jak tam jest ładnie. Mieliśmy tam dłuższy postój w drodze powrotnej i wtedy obeszliśmy całość.

Punkt widokowy obok anteny, przy starej wieży ciśnień. Stromo pod górę, widoczek całkiem całkiem.

Dojeżdżamy do miasta i jedziemy na Plac Rybny. Na placu pomnik pani z rybą. tuż obok widzimy małą skalistą wysepkę z prowadzącym do niej mostkiem. Hit dla dzieci. Na wysepce dwie sztuki petów i NIC WIĘCEJ.

Dalej jedzonko w muzeum morskim. Muzeum podobno ma podwodny tunel, ale pożałowaliśmy 50 zł/os.

Potem w końcu znaleźliśmy rynek. Podobno największy w Europie. W sumie nic ciekawego :)

Droga powrotna tak jak przyjechaliśmy.

Warto się dobrze przygotować przed wyjazdem na wypadek urwania się grupie z przewodnikiem. Przydałaby nam się dokładniejsza mapa miasta i dokładniej opisane ciekawe punkty. Czyli jakiś normalny przewodnik po mieście.

Komentarze